Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
miot M - 12.03.2012
Autor Wiadomość
brimisie 
BRItozos adminos


Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 3184
Skąd: Łódź
Wysłany: 11 Kwiecień 2012, 09:45   

Astra ma się na tyle dobrze, ze od sześciu dni ma ruję.

Natomiast dzieci zaliczyły biegunkę i wymioty.
Myślę, że któryś z Gerberków im zaszkodził. Nie musiał być zepsuty ( to pewnie nawet niemożliwe przy takiej kontroli produkcji jak w obiadkach dla niemowląt ) może wystarczyło, ze ma w składzie oprócz kurczaka i wody skrobię kukurydzianą, na która maluchy źle zareagowały.

W miarę szybko to opanowaliśmy, ale nerwów było dużo.
Smecta pomogła na biegunkę, wymioty utrzymywały się ciut dłużej, bo podrażnione brzuszki nie przyjmowały już nic poza mlekiem, a kociaki bardzo chcą mięsa. Znów są tylko na mleku.

Przez prawie dobę nie chciały jeść niczego, tylko spały a ja na siłę dopajałam je po mililitrze wody z probiotykiem, żeby się nie odwodniły. Wieczorem zaczęły się bawić i wtedy odetchnęłam, bo miałam już bardzo czarne myśli. Oczywiście zrobiły się tez bardzo głodne i wróciliśmy do karminie co 2 godziny i w dzień i w nocy.
Tak minęły mi święta. Na półprzytomnie, między gotowaniem butelek, przygotowywaniem mleka i karmieniem upartych bąbelków.
A uparte są niczym małe osiołki. Liliowa kotka nie chce mleka ze spodeczka ani z butelki. Silna jest dziewczynka i potrafi pluć tak, że mleko jest wszędzie tylko nie w jej brzuszku. Pije tylko i wyłącznie ze strzykawki z założonym specjalnym smoczkiem. Wszystkie kociaki najbardziej lubią takie karmienie. Problem w tym, ze mam tylko jeden taki smoczek. Zamówiłam więc nowe, bardzo podobne -
i uprosiłam o wysłanie ich pilne kurierem.
Smoczki są bardziej miękkie niż ten mój i nie mają otworków, trzeba zrobić samemu. Nakłada się je na końcówkę strzykawki z miękkim tłoczkiem ( jak insulinówka ). Są o tyle fajne, że można karmić kociaka, który nie chce, nie umie lub nie ma siły ssać bo można ten tłoczek bardzo delikatnie wciskać i podawać po kropli mleko.
Mój smoczek jest z twardszego silikonu. Nie pamiętam nawet gdzie go kupiłam, był jednym z tych awaryjnych zakupów, co to może się przydać.
Ucieszona nowymi akcesoriami przygotowałam mleko i nowe smoczki i zaczęłam od karmienia szylkreci. Kotka jest największa i uwielbia karmienie ze strzykawki. Sama zasysa tak mocno, że tłoczek wsuwa się sam i potrafi zjeść na raz 15-20 ml. Złapała nowy smoczek, zassała i smoczek zsunął się ze strzykawki! Została tylko mała końcówka w jej pyszczku i nie wiem jaki cudem, ale udało mi się ją złapać i szybko wyciągnąć zanim kotka by się udusiła. Te smoczki są po prostu zbyt miękkie i zbyt słabo trzymają się strzykawek ( a dokupiłam w tym samym sklepie dedykowane dla nich strzykawki ).
Mam teraz w domu trzy komplety smoczków, których boję się używać i tylko jeden, z którego korzystamy.

Oprócz cyrków z karmieniem mam też na głowie pielęgnację kociaków, bo matka myśli tylko o jednym i całe dni i noce zawodzi do kocura. A maluchy zaczęły załatwiać się do kuwety, ale jak były chore to kupkały gdzie popadnie i miałam do prania wszystko łącznie z nimi samymi. Zresztą nawet gdy jest wszystko ok, to pijąc ze spodka wkładają w mleko całe buźki a nieraz i łapki czy brzuch. Po każdym karmieniu trzeba więc takiego upaćkanego kociaka umyć, a czasem i wykapać i wysuszyć.

Liczę dni, marzę o tym, ze same jedzą chrupki i mięsko i że nie ma już żadnych sensacji, bo jak na jeden miot mam już wyczerpany limit.
_________________
 
 
 
Gosia N 
BRIeminencja

Wiek: 42
Dołączyła: 01 Kwi 2008
Posty: 1376
Skąd: Grudziądz
Wysłany: 11 Kwiecień 2012, 10:28   

współczuję
Trzymam kciuki za stabilizację, aby już nic nowego Was nie spotkało
_________________
 
 
Walentyna 
BRIeminencja


Dołączyła: 24 Wrz 2010
Posty: 3270
Skąd: Łódź
Wysłany: 11 Kwiecień 2012, 12:45   

KŁOPOTOM :stop:

Wciąż trzymam kciuki :!:
_________________
"Człowiek jest cywilizowany na tyle, na ile potrafi zrozumieć kota"
Jean Cocteau
 
 
Małgosia 
BRIeminencja


Wiek: 39
Dołączyła: 29 Mar 2008
Posty: 2409
Skąd: Łęczna k. Lublina
Wysłany: 11 Kwiecień 2012, 20:10   

o kurcze ale się porobiło... dobrze, że już lepiej
brimisie napisał/a:
pijąc ze spodka wkładają w mleko całe buźki a nieraz i łapki czy brzuch.

ale ten widok napewno wszystko wynagradza :)
_________________

 
 
Marta 
BRItozus moderatorus


Wiek: 47
Dołączyła: 21 Kwi 2008
Posty: 3456
Skąd: Lulea
Wysłany: 13 Kwiecień 2012, 00:03   

Już musi być dobrze :pociesz:
_________________
 
 
dagmara 
BRIeminencja


Wiek: 44
Dołączyła: 03 Sty 2010
Posty: 1423
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 14 Kwiecień 2012, 13:15   

koniec, koniec juz!!! :roll:
 
 
Carmella 
BRIeminencja


Dołączyła: 08 Kwi 2008
Posty: 1589
Skąd: Podbeskidzie
Wysłany: 15 Kwiecień 2012, 16:41   

Zacytuję Renatkę

Walentyna napisał/a:
KŁOPOTOM :stop:

_________________
Pozdrawiam, Justyna
 
 
kamanda77 
BRItozus moderatorus


Wiek: 41
Dołączyła: 29 Mar 2008
Posty: 3502
Skąd: Leszno
Wysłany: 15 Kwiecień 2012, 20:47   

Olga jestem z Wami myślami i trzymam bardzo mocne kciuki, żeby teraz ruszyło wszystko w dobrą stronę!
_________________
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą- J.Twardowski...

 
 
 
Walentyna 
BRIeminencja


Dołączyła: 24 Wrz 2010
Posty: 3270
Skąd: Łódź
Wysłany: 18 Kwiecień 2012, 20:30   

Olgo,słów kilka,jak Astra i kociaki,prooszę :grin: :serduszka2:
_________________
"Człowiek jest cywilizowany na tyle, na ile potrafi zrozumieć kota"
Jean Cocteau
 
 
brimisie 
BRItozos adminos


Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 3184
Skąd: Łódź
Wysłany: 18 Kwiecień 2012, 22:50   

Astra jest bardzo miła dla mnie. Bardzo złagodniała. Znosiła przyjmowanie leków, zmiany opatrunków i wszystkie zabiegi z anielska cierpliwością i ogromnym zaufaniem . Teraz już czuje się lepiej ale przychodzi się miziać. Do mnie przychodzi!
I wola mnie, żebym się dziećmi zajęła. Śmieszna jest. Miauczy i chodzi wokół kojca, zagląda do dzieci ale nie wchodzi, tylko miauczy i patrzy na mnie. głaszcze ja, mówię do niej a jak oddalam się to łapie mnie za łydkę, obejmuje łapkami jakby chciała zatrzymać. dopiero za którymś razem dotarło do mnie o co jej chodzi. To jest znak, ze mam się zając dzieciakami, obudzić je jeśli śpią, nakarmić, pomasować brzuszki itd. Ona tego wszystkiego oczywiście pilnuje. Potem jeszcze sama posprawdza, umyje upaćkane w mleku pysie i utuli. Niemożliwa jest.


Kociaki tez mają się coraz lepiej.
Mieliśmy z nimi spore problemy po podaniu im tych nieszczęsnych Gerberków. Nie raz wcześniej stosowałam Gerberki u kociąt, ale teraz do tych właśnie z serii sam kurczak czy indyk oprócz wody dodawana jest skrobia kukurydziana. Moje kociaki pochorowały się okropnie. Przeszliśmy przez wszelkie możliwe zaburzenia pokarmowe, od biegunek i zaparć po wymioty. Byłam już załamana. Z pomocą przyszli inni hodowcy i fora internetowe. Moje kociaki nie pierwsze tak się pochorowały po gerberkach i dzięki doświadczeniom innych udało się im szybko pomóc.
Takie maleńkie kociątko jest bardzo delikatne. Biegunka potrafi osłabić malucha w mgnieniu oka. Na szczęście moje nie miały takich strasznych odwadniających biegunek, niemniej jednak to zawsze osłabia i rozregulowuje układ pokarmowy. Leki trzeba dobierać i dawkować bardzo ostrożnie bo za moment zamiast biegunki mamy totalne zaparcie i zawalone jelita spowalniają tak bardzo, ze kociak albo nie chce jeść wcale albo wymiotuje wszystkim co zje. I cały problem w tym jak te małe, wrażliwe brzuszki wyregulować. nawet tak łagodny lek jak Espumisan w kropelkach ma dawkowanie ustalone dla dziecka a nie dla 40 dag kociaka. No to dajemy dosłownie po kropelce i sprawdzamy po 3, 4 godzinach czy brzuszek już miękki czy jeszcze wzdęty. I tak z każdym lekiem. Poza tym chcieliśmy możliwie jak najłagodniej działać, żeby się kociaki ustabilizowały same i żeby im dodatkowo nie mieszać różnymi lekami.
W każdym razie wychodzimy już na prostą.

A kociaki są :serduszka2:

Macario
- imię hiszpańsie, znaczy szczęsliwy

Macario to oczywiście chłopczyk. Jest typowym słodkim chłopczykiem, który lubi wylegiwać się, tulić i biegać dla samej tylko przyjemności biegania. Macario jest grzeczny i spokojny, zdominowany przez dziewczyny, ale nie zaprząta sobie tym liliowej główki, bo są przecież ważniejsze rzeczy na świcie - np chrupki. Macario bardzo lubi Babycata, pilnuje swojej miseczki i dokładnie "zakopuje" ją, żeby mu nikt nie wyjadł zapasów. Macario nie mu już od dawna żadnych problemów z brzuszkiem.

Madhuri
- hinduskie imię oznaczające słodką dziewczynkę.

Madhuri to liliowa kotka, najmniejsza z miotu, najbardziej przypominająca mi z wyglądu swoją mamę. Madhuri jest mała ciałem ale wielka duchem. Nikt tak jak ona nie potrafi głośno domagać się jedzenia. Ona ma w brzuszku zegarek, który równo co dwie i pół godziny włącza alarm i nakazuje właścicielce obwieścić całemu światu, ze czas już najwyższy na śniadanie/drugie śniadanie/lunch/obiad/podwieczorek czy kolację.
Ma świetny apetyt pod warunkiem, ze dostanie to, co chce. To ona wymyśliła sobie w wieku czterech tygodni, ze ma dość mleka, wyrosła z niego i z racji bycia drapieżnikiem chce mięsa. Na nic karmienie butelką, strzykawką, nawet na siłę. Mlekiem całkiem fajnie się pluje i koniec i kropka.
To z jej powodu wprowadzaliśmy szybko kurczaka do diety.

Madhuri potrafiła w wieku niespełna czterech tygodni zwiać z małego kojca, żeby przypadkiem nikt nie zignorował jej wołania o jedzenie.
Madhuri potrafi też warczeć niczym owczarek niemiecki, by bronić swojej zabawki czy ostrzec weta, że ma do czynienia z dziką bestią tylko przebraną w niepozorne liliowe futerko.

Meira
, imię hebrajskie oznaczające światło.

Meira to oczywiście szylkretka. Jej liliowe futerko jest pełne promyków światła. Meira też z charakteru jest tez takim jasnym, świetlistym kotkiem. Jest wielka i gruba. Nawet największe brzuszkowe kłopoty nie pozbawiły jej tego, co w życiu brytyjskiej damy najistotniejsze - grubego brzuszka i świetnego apetytu. Ona dba o linię ( oczywiście misiowa linię ) i o żadnym chudnięciu nie może być mowy. Jeśli nie może czegoś strawić to i tak będzie jadła. Najwyżej pęknie. I prawie bliska była pęknięciu, bo przecież nie można tylko w siebie wpychać, gdy nic się nie wydala. Na szczęście o takie rzeczy martwię się ja i interweniuję z lactulosa gdy potrzeba.

Jedyną pozytywną rzeczą z odkarmiania miotu jest ich niezwykły wprost kontakt z człowiekiem.
_________________
 
 
 
Marta 
BRItozus moderatorus


Wiek: 47
Dołączyła: 21 Kwi 2008
Posty: 3456
Skąd: Lulea
Wysłany: 18 Kwiecień 2012, 23:03   

Uwielbiam czytać Twoje opisy kociaczków :serduszka2:
bardzo się cieszę iż już na prostą wyszliście
kociaczki mają już swoje śliczne imionka i niech rosną zdrowo na silne i dzielne niedźwiedzie :heart:
_________________
 
 
maga 
BRIeminencja


Dołączyła: 19 Sie 2010
Posty: 1633
Skąd: Kraków
Wysłany: 19 Kwiecień 2012, 07:48   

Piękne imiona i wspaniałe opisy maluchów. Bardzo się ciesze, że juz wszystko toczy się spokojnie. Odpocznij :)
 
 
Gosia N 
BRIeminencja

Wiek: 42
Dołączyła: 01 Kwi 2008
Posty: 1376
Skąd: Grudziądz
Wysłany: 19 Kwiecień 2012, 08:20   

wspaniale czyta się takie wiadomości
Imiona jak zawsze wspaniałe :serduszka2:
Posyłam miziaki
_________________
 
 
Walentyna 
BRIeminencja


Dołączyła: 24 Wrz 2010
Posty: 3270
Skąd: Łódź
Wysłany: 19 Kwiecień 2012, 09:12   

Dzięki Olgo. Tak scharakteryzowałaś maluchy,że potencjalny nabywca wie od razu,po którergo rękę wyciągnąć :grin: Kochane są niewątpliwie :serduszka2:

Wzruszyła mnie Astra - że tak pięknie podzieliła się z Tobą macierzyństwem.
To jest już Twoja kotka - na wieki wieków....

To co dotychczas napisałaś o problemach z miotem,leczeniu i pielęgnacji-to skarbnica wiedzy dla hodowców... i nie tylko :poklon:

PS.Mam nadzieję,że nidługo uda Ci się zrobić maleńką sesję :wariat:
_________________
"Człowiek jest cywilizowany na tyle, na ile potrafi zrozumieć kota"
Jean Cocteau
 
 
Sylwia 
BRIeminencja


Wiek: 33
Dołączyła: 27 Wrz 2009
Posty: 1820
Skąd: Łódź/Pabianice
Wysłany: 19 Kwiecień 2012, 13:23   

bardzo się cieszę, że już wychodzicie na prostą, bardzo :grin:
a maluszki są przecudne i na pewno wynagradzają wszystkie stresy i dotychczasowe problemy :heart:

Olga odwiedziła nas dosłownie na chwilkę przedwczoraj z maluszkami gdy wracała z lecznicy,
ja byłam zaczarowana kiedy wyszły z transporteka na moje łóżko, a wtedy przyszła do nich starsza siostra Farah,
była taka zaintrygowana i tak bardzo ciekawa co to za maleństwa,
podeszła do nich i obwąchiwała je robiąc te swoje ogromne zdziwione (moje ukochane) oczyska :serduszka2:
rozpłynęłam się zupełnie na ten widok ogromnej Fary, jej ogromnych łaput i ogromnego łebka w zestawieniu z takim maleńtaskiem...
a kiedy robiła noski z maluszkiem rozpłynęłam się już do granic możliwości, tego widoku nie da się opowiedzieć... :serca:
_________________


Pustki po Tobie nie da się wypełnić Hatsuniu.... [*]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org poprawka v1.1 by DRaGoN
Hodowla Kotów Brytyjskich Bri-Misie*Pl