Elmo

- to wyjątkowe kocię, którego nigdy nie zapomnę.

Urodził się najmniejszy z bardzo niską waga urodzeniową, niecałe 6 deko kota
a mimo to walczył dzielnie, potrafił sam ssać i przy mojej pomocy dawał sobie radę,
z każdym dniem zdobywając kilka gram wagi więcej.

Był słodkim uparciuchem, szybko przestał korzystać z butelki i smoczka
i jak na dzielnego kociaka przystało nauczył się jeść sam ze spodeczka.

Elmo już przed urodzeniem miał SWOJĄ rodzinę,
miał ludzi, którzy go kochali tak mocno jak my i miał dwie starsze siostry,
które czekały na małego braciszka ...

Los miał inny plan...

Serduszko Elmo przestało bić 20 września 2009 roku



Zapłacz,
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie,
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz,
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze,
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz,
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozejrzyj się w koło,
ale nie w górę;
patrz nisko
i - może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w innym lusterku,
to ja powtórzę;
on  w r ó c i ....

Choć może w innym futerku.
Franciszek Klimek